Wiedeń w dwa dni

W zeszły weekend odwiedziłam tak piękne miasto, że ten tekst po prostu musiał powstać. Nie było wyboru!

Nie sądziłam, że trafię do Vienny (ta nazwa brzmi znacznie lepiej, dlatego zamierzam jej tutaj często używać). Na liście pomysłów na weekendowe wycieczki był na jakimś bardzo odległym miejscu. Rzym trzeba zobaczyć, wrócić do bajkowego Londynu… Ale Vienna? Nie nie, to może poczekać.

I poczekałoby, gdyby nie bajecznie tanie bilety na stronie Ryanaira. Tak bezwstydnie tanie, że aż grzech by było nie pojechać!

Co więc można zobaczyć w Wiedniu w dwa dni? Każdy ma inne wymagania wycieczkowe, jednak w planie warto zmieścić choćby podstawy. 😉

Dzień pierwszy

Już na wstępie trzeba podkreślić, że wiedeńska komunikacja to istna bajka. Życzyłabym każdemu miastu tak doskonałych połączeń, dzięki którym raz dwa docierasz do celu. W Polsce się z tym nie spotkałam, chyba tylko w Gdańsku wszystko grało jak w zegarku. Ale do komunikacji jeszcze wrócę. 😉

Aby dostać się z lotniska do centrum, trzeba wsiąść w pociąg. Linie są dwie – ÖBB i CAT. My wybrałyśmy CAT – pociąg jedzie bezpośrednio do celu i nigdzie się nie zatrzymuje.

Gdzie powędrować, gdy już jesteśmy w centrum? Oto kilka miejsc, które warto odwiedzić.

Stadtpark – Park miejski

Zaczęłyśmy właśnie od niego. Zaopatrzone w dobre jedzonko, powędrowałyśmy do parku Stadtpark. To miejsce wręcz wypełnione pomnikami. Nie brakuje w nim również dobrze utrzymanej zieleni (co jakiś czas włączają się zraszacze – co przy ponad 30 stopniach Celsjusza było wspaniałe! :D). W parku znajdują się boiska sportowe, między innymi do siatkówki. Jeśli znudzi się Wam wędrówka, z łatwością wsiądziecie też do metra, w środku parku znajduje się specjalne przejście.

Stadtpark


Stephansdom – Katedra św. Szczepana

Piękna i ogromna katedra w centrum Vienny. Jest jedną z najwyższych świątyń w Europie – na pewno jej nie przeoczycie. Na placu Stephanplatz, na którym się znajduje, są jednak zawsze spore tłumy, dlatego nie wszyscy decydują się na zwiedzanie jej wnętrza. Nam udało się zajrzeć na moment.

Stephansdom


Hofburg

To jeden z zamków należących niegdyś do rodziny królewskiej. Tutaj warto zaznaczyć, że po długich debatach zdecydowałyśmy się na tzw. Sisi Ticket, czyli bilet, który pozwolił nam odwiedzić 3 muzea – Hofburg, Schonbrunn oraz Muzeum Mebli. Aktualnie kosztuje on 40 euro w normalnej cenie, ale jeśli macie też Vienna Card (jeśli chcesz wiedzieć, co to jest, zajrzyj do części o komunikacji) – cena spada do 37 euro.

W Hofburgu zobaczycie między innymi zastawę królewską, bogate zbiory sreber oraz – moją ulubioną – kolekcję pater na słodycze. 😀 Dla zwiedzających udostępnione są też niektóre królewskie komnaty.

Hofburg

Schottenstift – Kościół Szkocki

Trafiłyśmy do niego zupełnym przypadkiem, szukając kolejnego miejsca z naszej listy. Ominęłybyśmy go, gdyby nie moje „A chodź, zajrzymy”. Okazało, że w Wiedniu jest kościół szkocki. Jednakże nie chodzi tutaj o Szkotów, a… irlandzkich mnichów, którzy przybyli z Ratyzbony. Koniecznie zajrzyjcie, obejrzyjcie piękne wnętrze kościoła i przeczytajcie na umieszczonej tam tablicy tę pokręconą historię. 🙂 Warto!

Schottenstift

Ferstel Passage

XIX – wieczny pasaż handlowy z luksusowymi sklepami. Pokryta marmurem oraz ozdobami przestrzeń robi spore wrażenie. Oczywiście, jeśli się wie, gdzie szukać tego miejsca. Wędrując wiedeńskimi uliczkami, bardzo łatwo je przeoczyć. To miejsce, które warto zobaczyć, ale nie polecam robić w nim zakupów, jeśli nie chcecie zostawić tam małej fortuny. 😉

Ferstel Passage

Votivkirche – Kościół Wotywny

To jedno z miejsc, które znalazło się na naszej liście w ostatniej chwili. XIX-wieczny kościół zbudowano, aby podziękować za ocalenie cesarza Franciszka Józefa I z zamachu. Przypomina Notre Dame i z miejsca robi ogromne wrażenie. Niestety, nie udało nam się zajrzeć do środka, ponieważ zjawiłyśmy się jakieś 20 minut po jego zamknięciu.

Niech nie zdziwią Was tłumy opalających się ludzi przed kościołem, tuż obok znajduje się park, który przechodzi od razu w kościelny dziedziniec.

Votivkirche

Tereny nad wiedeńskim Dunajem

Pod koniec dnia warto przespacerować się nad rzeką. Tereny przy Dunaju są ku temu świetnym miejscem. Wokół znajdują się foodtrucki, jednak nadal jest to dość spokojne miejsce. Po drodze znajduje się dość długa ściana z artystycznymi graffiti.

Miejsce jest całkiem ładne i przyjemne, jednak porównując je z krakowskimi bulwarami, wypada dość blado. Śmiem twierdzić, że Kraków ma najlepsze bulwary w Polsce i na świecie i zdania nie zmienię. 🙂

Dzień drugi


Schloss Schönbrunn – Pałac Schönbrunn

Pałac Schönbrunn to trochę drugi Wawel, tyle że dużo, dużo większy. Gdy znajdziecie się przed jego bramą, zachwyci Was swoją przestrzenią i niewymuszonym pięknem. Za to w pałacowym muzeum i 45 komnatach (wykończonych w stylu rokoko) dostępnych dla zwiedzających, zobaczycie mnóstwo ciekawych przedmiotów.

Chcecie zobaczyć, gdzie koncertował mały Mozart? Albo miejsce, w którym przebywał Napoleon? No i oczywiście obejrzeć suknie Sissi?  Będziecie mieli taką okazję. Niestety, nie będziecie mieć  okazji zrobić tym miejscom zdjęć, ponieważ za każdym razem za waszymi plecami rozlegnie się złowieszcze „No photo!” strażników.

Sam pałac otaczają dodatkowo ogrody, oranżeria, palmiarnia, labirynt oraz cieplarnia.

Ukoronowaniem Schonbrunn jest wzgórze znajdujące się w ogrodach. Ze wzgórza onieśmielająco spogląda Glorieta – której należałoby poświęcić ze dwie strony formatu A4, lecz ograniczę się zaledwie do kilku zdań. 🙂 W tym barokowym budynku czeka na Was zarówno taras widokowy (z widokiem na cały Wiedeń), jak i doskonała kawiarnia.

Kawiarnia, która była moim największym zaskoczeniem. Pojawiając się w polskiej kawiarni, usytuowanej tuż przy muzeum, możemy zwykle spodziewać się horrendalnych cen i natychmiast chyżo z nich uciekamy (przynajmniej większość z nas :D). Tymczasem w Gloriecie czekają na Was bardzo przystępne ceny (to tam należy kierować swe kroki na tort Sachera, nie do kawiarni w centrum!) oraz przepiękne zdobienia na ścianach i suficie. Spójrzcie i oceńcie sami.

Jak dla mnie, sama Glorieta – zwłaszcza oglądanie Wiednia z tarasu widokowego – była najlepszym elementem zwiedzania. Jestem zachwycona i jednoznacznie mogę już stwierdzić – na pałac Schonbrunn trzeba przeznaczyć cały dzień. Jednakże warto, bo nie będziecie się nudzić!

Nie wolno robić sobie zdjęć, gdy w tle spaceruje sobie grająca orkiestra, oj nie 😀
Glorietta

Muzeum Mebli

To muzeum, w którym znalazłyśmy się właściwie dlatego, że wstęp do niego mieścił się w ramach biletu Sisi Ticket. Trzeba uczciwie przyznać, że w muzeum znajduje się sporo ciekawych eksponatów – stare maszyny do pisania, piękne meble, ale i trochę ekspozycji, które chyba nie do końca zostały przemyślane. I tak przechodzisz między pomieszczeniami i wpadasz w zachwyt, aby za chwilę zacząć ziewać. Co tu dużo kryć – muzeum jest dość nierówne pod względem ekspozycji.

Trafiłyśmy jednak na coś bardzo ciekawego – wystawę czasową nawiązującą do najbardziej znanego filmu o Sissi. Znalazły się na niej przedmioty stworzone specjalnie na potrzeby filmu, jak i te zabytkowe. Niestety, w niektórych miejscach można było dostrzec umieszczone wyżej i upchnięte stare meble, z których ewidentnie można by zrobić kilka kolejnych i bardzo ciekawych wystaw (a przynajmniej taka była moja pierwsza myśl! :D). Spójrzcie, jak wygląda to na zdjęciach.

Mariahilfer Strasse

To dobre miejsce dla tych osób, które chciałyby zrobić zakupy. Prawdopodobnie znajdziesz tu wszystko, czego potrzebujesz – ubrania tanich i drogich firm, jedzonko, prezenty dla znajomych. To targowa ulica z prawdziwego zdarzenia. Na mnie największe wrażenie zrobił jednak ogromny secondhand, w którym znalazłam piękną jedwabną apaszkę za 5 euro (sprawdziłam, to naprawdę jedwab :D).

Gasometer

Na koniec zostawiam obiekt, o którym czytałyśmy z ciekawością przed wyjazdem. Okazało się, że jest baaardzo blisko naszego hotelu, dlatego widywałyśmy go przez dwa dni. Gasometer to miejsce, w którym dawniej mieściły się zbiorniki gazu. Te zabytkowe, XIX-wieczne budynki, zostały odnowione i przystosowane do usług całkiem niedawno, jakieś 20 lat temu. Dziś mieści się tam coś w rodzaju galerii, są też biura, sklepy, a nawet akademik.

Jeśli Wasz hotel znajduje się w pobliżu Gasometer, warto zajrzeć. Zjecie tam dobre śniadanie (mają Anker!) i zrobicie podstawowe zakupy. Nie trzeba zatem daleko chodzić.

Komunikacja

Do wyboru macie kilka opcji, jednak opowiem o tej, na którą zdecydowałyśmy się podczas pobytu.

Vienna Card

To bilet na komunikację miejską. Dzięki niemu możesz do woli jeździć autobusami, tramwajami oraz metrem. Zwłaszcza to ostatnie zasługuje na ogromną pochwałę – wiedeńskie metro pojawia się w mgnieniu oka, zawsze na czas i działa bez zarzutu. Dojedziesz nim do centrum nawet o późnych godzinach czy w środku nocy.

Do wyboru macie opcję 24-,48- lub 72-godzinną. My zdecydowałyśmy się na 72-godzinny bilet, który normalnie kosztuje 29 euro. Wybrałyśmy jednak opcję z pociągiem lotnisko-centrum, dlatego ostatecznie zapłaciłyśmy 42 euro. Po przeliczeniu – opłaca się. Jeździłyśmy sporo, można więc stwierdzić, że to dobra inwestycja.


Wiedeńskie światła

Muszę, bo się uduszę, dlatego poświęcę im również kilka zdań. Słowa nie opiszą tego, jak wkurzające potrafią być wiedeńskie przejścia dla pieszych. Stojąc na nich, spokojnie zdążysz rozejrzeć się dookoła, dostrzec pobliską kawiarnię, zamówić kawę i wrócić na światła. A potem wypić spokojnie kawę i wyrzucić kubek do kosza. I wtedy dopiero przejdziesz na drugą stronę. 🙂

Uwaga: przy niektórych przejściach znajdziesz przycisk, którego wciśnięcie trochę przyśpiesza sprawę. Ale niestety nie zawsze jest.

Jedzenie

Śniadania

Jeśli lubicie proste, niedrogie śniadania, tak jak ja – polecam sieciówkę Anker. To piekarnia, w której zjecie smaczną drożdżówkę z jabłkami albo pizzerinę w kształcie precla (to jest mój hit <3). Napijecie się tam też smacznej kawy i herbaty. Rachunek dla dwóch osób zwykle nie przekracza 10 euro, a na pewno nie będziecie głodni. 😉 Dla mnie to było jedno z najlepszych miejsc na jedzenie.

Zwykły spożywczak w normalnej cenie

Polecam Billę. To taki Lidl, w którym kupisz sporo dobrych rzeczy za rozsądne pieniądze. Prawdę mówiąc, zrobiłam tam większe zakupy niż w Polsce za tę samą kwotę.


Tort Sachera

Moim zdaniem nie warto iść do Cafe Sacher (piętrząca się kolejka przed wejściem pewnie jest gwarancją jakości, jednak nas nie zachęciła. A cena za kawałek tortu wręcz zniechęciła.)

Na tort Sachera idźcie do kawiarni w Gloriecie. Za spory kawałek przepysznego ciasta (ledwie je zjecie, taka duża porcja!) zapłacicie 5,30 euro. To spora różnica z centrum, w którym cena waha się od 8 do nawet 10 euro. A widoki będą wspaniałe!


Kawa

Kawa w Wiedniu jest wyśmienita, jednak ta kategoria powstała po to, aby powiedzieć, że W WIEDNIU DO KAWY DODAJĄ CZEKOLADY. Powtarzam, DODAJĄ CZEKOLADY. I to jest wspaniałe! (i dlatego ich kocham <3).


Kategorię obiadową pomijam świadomie, bowiem każdy z nas woli inny typ restauracji. Stwierdzam jednak, że w Wiedniu da się zjeść smaczny i dobry obiad za rozsądne pieniądze.

Bilety

Sisi Ticket to koszt 40 euro dla jednej osoby.

Uwaga: jeśli macie Vienna Card, zapłacicie jakieś 37 euro. To taki dodatkowy bonus.

Wspomniana wcześniej Vienna Card – 42 euro.

Byliście kiedyś w Wiedniu? Jakie macie wrażenia?

Może Ci się spodobać

Rabarbarowe szaleństwo

#drobnostka lutowa A.D. 2022

#drobnostki styczniowe A.D. 2022

Farbowana minimalistka

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.