Rzeczy, które mi się nie udały w tym roku

Koniec roku to często czas, gdy entuzjastycznie zaczynamy planować i myśleć o kolejnym. Oto nasza tabula rasa, czyż nie?

Wyznaczamy kolejne cele, myślimy o ważnych wydarzeniach życiowych, chcemy zmieniać nasze przyzwyczajenia, z których nie do końca jesteśmy zadowoleni…

Zmieniamy pracę, miasta, mieszkania, zaczynamy chodzić na siłownię, tańczymy, biegamy, śpiewamy i dokazujemy, wierząc, że wszystko się uda.

Po dwóch tygodniach, maksymalnie na początku lutego, budzimy się głęboko rozczarowani.

Na szczęście nie wszyscy! Tylko ja 😉 Spokojnie, Was to nie spotka. 🙂

Pomna moich wieloletnich doświadczeń, życiowych zrywów i wielu pomysłów na magiczną odmianę życia, postanowiłam stworzyć zupełnie inną listę, niż te znane nam wszystkim dotychczas.

Porozmawiajmy o tym, co się w tym roku nie udało. Ja zaczynam!

1. Wciąż szukam swojego zawodowego miejsca. Wiem, że kierunek jest dobry, ale jeszcze nie stanęłam na lądzie. Pewnego dnia pojawię się tam w niebieskiej sukience w białe kropki.

2. Nie zostałam Shakirą (kto wie, ten wie :D)

3. Zdrowe dania (kasza jaglana to życie, mniam mniam) nadal przeplatam mniej zdrowymi cukierkami (zmiennie, ale uczciwie trzeba przyznać, że po nie sięgam).

4. Nie zdążyłam zrobić sesji fotograficznej do pewnego tajnego projektu. Podczas sesji kluczowym motywem miało być piękne, stare drzewo w krakowskim Ogrodzie Botanicznym. Niestety, latem przyszła burza i z drzewa pozostały drzazgi. Wniosek? Jak najszybciej realizuj swoje pomysły, bo potem może być za późno (i tak jest w sumie ze wszystkim).

5. Wciąż nie napisałam bajki do kolejnego, ściśle tajnego projektu. Ekipa kursu copywriterskiego doskonale mnie zrozumie. Pomysł jest i czeka (przebierając nogami z niecierpliwości!), ale forma nadal jest mocno niedoskonała.

6. Podobnie rzecz ma się z e-bookiem o ubraniach vintage i retro. Stos książek – i to najlepszych znawców tematu! – piętrzy się na moim parapecie i niemiłosiernie zbiera wszelki kurz, a kolejne prolongaty w wojewódzkiej bibliotece radośnie dokazują. Te ostatnie śmieją się ze mnie przy każdym przedłużaniu wypożyczenia.

Być może któregoś dnia e-book wreszcie powstanie i napiszę tam już wszystko to, czego dowiedziałam się w ciągu wielu lat, gdy zachwycałam się tym magicznym światem. Mój cel? Przekonać Was , że naprawdę warto zwrócić swoją uwagę zarówno na dawne ubrania, jak i nowe, ale inspirowane starym kinem, historią i rzeczywistością, której już nie ma.

7. W pewnym momencie, mimo silnego stresu, zarzuciłam treningi. Niesłusznie, oj, niesłusznie! Na szczęście zaczynam do tego wracać.

8. Obecnie poświęcam zbyt mało czasu moim ludziom, za co przepraszam. Ostatnio „niebo spadło mi na głowę”, jakby to podsumował Obeliks. Kontaktujecie się jednak dzielnie!

9. Przeczytałam dużo mniej książek, niż bym tego chciała. Czekają na mnie zdobycze z Targów Książki (chociaż niektóre ostatnio nadrobiłam) i nowe książkowe prezenty (tutaj zaczynam coś ruszać). Przy tym punkcie uroczyście obiecuję poprawę. Co to za copywriter, który mało czyta. Trzeba więcej i więcej, aby szukać nowych punktów zaczepienia. To procentuje!

10. Nadal nie zaczęłam pewnych praktyk zawodowych w ściśle tajnym projekcie (kto wie, ten wie :D).

11. Ostatnio nie mogę przestać śpiewać „Try everything”.

Aby oddać sprawiedliwość – w tym roku były też rzeczy, które się udały. Rozpoczęłam kurs copywriterski, podczas którego pojawiła się cała masa nowych pomysłów na teksty i projekty. Udało mi się napisać artykuły z nowych dziedzin (prawo spadkowe, nieruchomości). Napisałam spoty radiowe o ciekawych miejscach, pokazywałam korzyści, jakie płyną z posiadania pięknych,  ponadczasowych przedmiotów. Cieszę się, że w tym całym szaleństwie pojawiły się również jakieś pozytywy.

A jak jest z Wami? Czego nie udało Wam się zrobić, a co wyszło? Czy macie jakieś plany na 2022 rok?

Może Ci się spodobać

#drobnostka wrześniowa A.D 2022

#drobnostka sierpniowa A.D 2022

Wiedeń w dwa dni

#drobnostka lipcowa A.D 2022

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.