„Esencjalista. Mniej, ale lepiej” – recenzja książki

Na ogół nie przepadam za poradnikami. Niemniej po niektóre sięgam z radością (np. branżowe), a po inne po prostu z przymusu.

Ten przymus pojawił się 3 tygodnie. Wówczas na własnej skórze doświadczyłam, co się dzieje, gdy bierzemy na siebie za dużo pracy + po prostu źle nią zarządzamy.

Posypałam więc głowę popiołem i tydzień temu zaczęłam czytać „Esencjalistę”Grega McKeona. Co mogę powiedzieć po lekturze? Postaram się zrobić to maksymalnie esencjonalnie, powiedzieć jak najwięcej, nie rozpisując się nadto.

Dla kogo przeznaczona jest ta książka?

Dla osób, które czują, że czas przecieka im przez palce, a lista zadań stale rośnie.

Dla osób, które mają problem z tym, żeby komuś odmówić.

Dla osób, którym trudno jest wyznaczyć jedno lub kilka ważnych zadań i je realizować.

Dla osób, którym się wydaje, że mają dużo czasu na przeżycie swojego życia.


No dobra, ale co to jest ten esencjalizm?

Według autora esencjalizm prowadzi Cię do istoty rzeczy. Tak, jak w tytule książki – robisz mniej, ale lepiej. Decydujesz się na stopniowe eliminowanie z życia zbędnych i niewartościowych rzeczy, które odbierają Ci energię i pochłaniają Twój cenny czas.

Gdy już określisz ważne dla Ciebie projekty, zaczynasz zajmować się tylko nimi.

Jak wcielić esencjalizm w życie?

Mimo że zasady oraz historie, o których opowiada autor, są całkiem proste, to z wprowadzeniem pojęcia w życie jest już dużo trudniej.

Przynajmniej dla mnie jest to trudne, być może dla Was będzie to prostsze zadanie.

Wyobraź sobie taką sytuację: pracujesz, gdzieś z tyłu głowy masz swoją długą listę pilnych zadań do realizacji na dziś, aż tu nagle na komunikatorze pojawia się wiadomość.

Odrywasz się od pracy, czytasz i widzisz prośbę o wykonanie kolejnego zadania. Termin – na dziś.

Szybko analizujesz w głowie swoje zadania i orientujesz się, że niemożliwością byłoby podjąć się tego zadania.

Uprzejmie odmawiasz, wspominając o projekcie, którym aktualnie się zajmujesz.

Tak postąpiłby esencjalista.

Tymczasem większość z nas nie odmówi. Multitasking trzyma się bardzo mocno. Bardzo często zgadzamy się też dlatego, że jesteśmy po prostu uprzejmi i dobrze wychowani. Takim sposobem zostajemy z listą wielu rozgrzebanych i niedokończonych zadań.

Czy na pewno o to chodzi?

Przyznam szczerze, że dotychczas nie odmawiałam w takich sytuacjach i wciąż bardzo trudno mi to zrobić. Niemniej, zamierzam spróbować.

***

Dzisiejszy świat atakuje nas bodźcami, które sprawiają, że bardzo trudno o skupienie i spokojną pracę. Realizowanie jednego zadania na raz pozwala nam na odzyskanie kontroli. Można by rzec, że to wręcz prezent od losu.

Tyle że ten prezent musimy sobie sami wypracować i bardzo się pilnować, aby go nie zgubić.

Co dał mi tydzień z zasadami esencjalizmu?

Czytając książkę starałam się wnikliwie przeanalizować zasady i historie, które opowiadał autor. I tak, stopniowo i powoli, zaczęłam wprowadzać to w życie.

Co zyskałam?

  • Skończyłam wreszcie kolejną lekcję kursu i zabrałam się za kolejną (wcześniej jakoś mi to nie wychodziło),
  • ułożyłam w głowie całą akcję mojego „wielkiego i tajnego projektu”,
  • rozpisuję – w tempie słoniowym, ale jednak – moją nową stronę internetową.

Chociaż jest tego niewiele, to jednak radość jest ogromna. Udało się wreszcie ruszyć rzeczy, które chciałam zrobić, jednak stale brakowało mi na to czasu. 🙂

Moja ocena książki jest bardzo pozytywna, daję 8/10 🙂

Może Ci się spodobać

22 cytaty na 2022 rok

7 powodów, dla których powinniście przeczytać książkę Natalii Hatalskiej [recenzja „Wieku paradoksów”]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.