#drobnostki styczniowe A.D. 2022

Dawniej każdy styczeń był czasem nagłych zrywów, werbli i fanfar. W tym roku tak się nie stało, ponieważ los chciał, że grudzień stał się moim styczniem 😀

W styczniu dziękuję za:

1. dobre spotkania (i nie taką dobrą pizzę, kto wie, ten wie :D),
2. kolejne wyzwania zawodowe – już wiem, jak rozpalić ognisko i wybrać kurtkę do zadań specjalnych,
3. powrót do miłych mojemu sercu tematów – wiedza o wełnie merino bardzo się przydała, szach mat, niedowiarki!,
4. tydzień marokański, który trochę szybko się skończył, ale zdążyłam zrobić baaaardzo dobry tadżin i zaalouk, czyli pastę z bakłażanów i pomidorów. Było pysznie i kolorowo!,
5. wymówki zesłane mi przez świat, aby zrobić kolejne ciasto czekoladowe,
6. powolny powrót do czytania – za mną kolejna książka o Audrey Hepburn, połowa „Mitologii słowiańskiej”i kilkadziesiąt stron książki Karoliny Żebrowskiej „Sto lat mody i stylu”<3 (jeśli ktoś ją widział w jakimś antykwariacie, poproszę o namiary :)),
7. to, że znowu obejrzałam „Gambit królowej” – jeśli macie problemy z motywacją, ten serial czyni cuda,
8. sporo nowych pomysłów na teksty i inspiracji (z ich realizacją gorzej, najwyraźniej cierpię na niedoczas),
9. pomysły na dobre wycieczki.

A Wam co dobrego przytrafiło się w tym miesiącu?

Może Ci się spodobać

Wiedeń w dwa dni

Rabarbarowe szaleństwo

#drobnostka lutowa A.D. 2022

Farbowana minimalistka

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.