#drobnostki grudniowe [edycja specjalna]

Drobnostki, które znajdziecie poniżej są zbiorem dobrych historii. Zostały napisane w taki sposób, aby tylko pewne osoby wiedziały, o co chodzi. Tylko te, które miały to wiedzieć. 🙂 To mój prezent na dziś 🙂


Włóczykij

Włóczykij od zawsze potrzebował sprawiedliwości. Nie mógł istnieć, gdy nie dostrzegał jej wokół siebie. Jeśli rzeczywiście jej nie było, podejmował rękawicę z losem, chociaż wcale nie musiał tego robić. Włóczykij potrzebował jednak tego całym sobą, decydował o tym jego wewnętrzny kompas moralny.

I tak – od słowa do słowa – a lubił dużo opowiadać! – wikłał się w rebelie. Gdy w jego obecności obrażano ludzi, starał się łagodzić sytuacje. Do czasu, gdy tracił cierpliwość. Wówczas czynił to, co słuszne i miał przy tym swoich wiernych kompanów. Jego ludzie również nie znosili poniżania innych, dlatego Włóczykij nigdy nie został sam w swoich walkach.

Nerwy Włóczykija koiła od zawsze skrzypcowa muzyka i matematyka. Jedno nie mogło istnieć bez drugiego, a mimo to pewnego dnia porzucił je tak po prostu na rzecz miasta wielkich pałaców i blichtru.

Aby powrócić i ponownie wyjechać. I chociaż Włóczykij był wiecznie w podróży, nigdy nie zapominał o tych, którzy pozostali. Wiecznie walcząc, aby przejrzeli na oczy, dostrzegli błędy sprzed lat, krzepiąc tych, którzy podupadli na duchu i wskazując, że istnieje coś jeszcze, coś dalej.

Legenda głosi, że gdy Włóczykij powróci, przywiezie kolorowe kamienie w darze. Zobaczymy.

Jane

Jane była bladą dziewczyną, która trwała na świecie niemalże jedynie dzięki zielonej herbacie. Jak powietrza potrzebowała też cytatów z dobrych, angielskich książek. To właśnie angielskich twórców uważała za swoich najlepszych przyjaciół. Ich oraz osoby, które wraz z nią tworzyły nową rzeczywistość związaną ze światem książek. Tutaj się nie pomyliła.

Jane zawsze bardzo dbała, aby nikt nie poczuł się odtrącony, smutny czy zniechęcony. Gdy dostrzegała, że inni nie walczą o samych siebie, walczyła za nich z całych sił. Nawet wtedy, gdy wymagało to przeganiania wiewiórek swoim krzykiem. Robiła to, co słuszne.

Pewnego dnia postanowiła pojedynkować się z losem w kraju skąpanym w kracie, kolorach i szorstkim słońcu. Czuła, że tak właśnie trzeba, wiedziała, że właśnie tam jest potrzebna. Szorstkie słońce przyniosło szorstkie życie…

To nie był jej świat, nie ten prawdziwy. Odważyła się, zmieniła coś w swoim życiu. Zimowe chłody przeobraziły się w łagodną aurę , która przyniosła ukojenie.

Mimo to niechaj Jane pamięta, że w niedużym i dość chłodnym kraju stale czekają na nią jej ludzie. I mają dostawę angielskich książek!

Błahaj


Pewnego dnia rekin Błahaj postanowił pójść na studia. Nie były to co prawda studia jego pierwszego wyboru, jednakże postanowił dobrze się bawić na polonistyce (jak wszyscy, którzy się tam pojawili :D).

Rzeczywiście, na Uniwersytecie Podwodnym zabawa była wspaniała. Rekin co rusz organizował rebelie – w obronie komiksów na uczelni , czci gekonów, gastronomicznej wolności oraz przerw na sushi i żelki. Trzeba Wam bowiem wiedzieć, że żelki to jeden z prawdziwych przysmaków błahajowych.

I chociaż Uniwersytet Podwodny ciągle dostarczał uciechy (niedziałające, gąbczaste komputery i algowe systemy), rekin Błahaj podjął decyzję, że wyjdzie na ląd. Zaryzykował, zaczerpnął tchu. Stał się zatem rekinem, który chciał udowodnić, że poradzi sobie nawet w najtrudniejszych warunkach.
Szybko zaczął przemawiać kolejnymi językami i przejawiał coraz więcej talentów w kierunku azjatyckiej mowy.
Mimo przeciwności losu rekin nigdy się nie poddał. Ukończył kierunek, na którym zgłębiał tajniki azjatyckich zwyczajów, a z czasem postanowił tworzyć kolejne cuda – literackie i odzieżowe.

Rekin walczy dalej.


Jeż i jego tropiciel


Prawdopodobnie jeż był tajnym agentem. Tego nie wiadomo, ponieważ nigdy się nie ujawnił. Wtajemniczeni twierdzą, że jego pseudonim brzmiał „Jeżosław”. Nikt nie wiedział, kiedy podkradnie się do domów i jak się zachowa.

Niewiele było o nim wiadomo.
Do czasu.

Gdy w drogę wkroczył tropiciel, jeż musiał zacząć się obawiać. Jego wizerunek mógł zostać łatwo odtajniony, ponieważ tropiciel nie poddawał się tak łatwo. Od tamtej pory najmniejszy szmer sprawiał, że poszukiwacz pojawiał się na drodze jeża. Jak cień.

Tup-tup-tup.
Tup-tup-tup.
Krok w krok.

Szybko okazało się, że jeż ma całkiem pokaźną kartotekę. Było tam wszystko. Wieczorne przechadzki, tajne narady z innymi jeżami, poranne spotkania na zielonej polanie o wschodzie słońca. I kilka mikrofilmów, które stanowiły wyraźny dowód na to, że jeże knuły plan zagłady wszechświata.

Na tym nie skończyła się jednak działalność tropiciela. Szybko ustalił punkt obserwacyjny wiewiórki Rudzi, która również snuła w swojej głowie niecne plany, i podzielił się tym odkryciem ze sztabem. Plotki głoszą, że pod osłoną nocy wiewiórka – pseudonim Rudzia  – w odwecie obrzuciła jego dom świeżo zebranymi orzechami. Niestety, do dzisiaj nikt nie posiada na to jednoznacznych dowodów.

Na liście chwalebnych dokonań tropiciela znalazła się też walka o ustalenie, gdzie rosną przylaszczki oraz który sposób robienia aniołka jest najlepszy. Strzeżcie się, kto wie, co jeszcze wykombinuje tropiciel. Albo którą drogą podąża…

Może Ci się spodobać

#drobnostka wrześniowa A.D 2022

#drobnostka sierpniowa A.D 2022

#drobnostka lipcowa A.D 2022

#drobnostka czerwcowa A.D 2022

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.