Czy bojkoty mają sens?

Rozwikłajmy raz na zawsze tę zagadkę. Pogadajmy o przykładach i danych. Chociaż, zaznaczam, miejscami będzie to spojrzenie mocno subiektywne. I raczej z perspektywy osoby dość mocno wkurzonej.

Lubimy bojkotować

W Polsce hasło „A więc bojkot!” wracało niejednokrotnie. Z bardzo różnym skutkiem. Całkiem niedawno bojkotowaliśmy galę w Wieluniu czy twórczość Jasia Kapeli. Jeszcze wcześniej – mocno kontrowersyjne grafiki Tigera (to niestety przykład nieudanego bojkotu) albo firmę Doritos i jej produkty na polskim rynku. Drobne przypomnienie – ta ostatnia firma stosowała szkodliwy olej palmowy w produktach skierowanych na polski rynek. Co ciekawe, w innych krajach ten składnik został zastąpiony zdrowszymi zamiennikami. Pod wpływem protestów internautów firma usunęła olej palmowy ze swoich polskich produktów. Czyli dało się 😉

Przykładów bojkotów (udanych bądź nie) jest naprawdę sporo, a będzie ich jeszcze więcej, ponieważ w obecnych czasach firmom coraz trudniej jest ukryć swoje poczynania. Ostatecznie jesteśmy globalną wioską, a przepływ informacji jest ogromny. Inna sprawa, czy zawsze są sprawdzone i z dobrego źródła. O tym też warto pamiętać, zanim osądzimy. Szukajmy dowodów.

Stracić twarz, odzyskać twarz

Na początku wojny w Ukrainie niemal codziennie słyszeliśmy o firmach, które wycofywały się gorączkowo z Rosji. Niektóre nawet mimo bardzo dobrych dochodów uzyskiwanych na tym rynku. Oczywiście, nie ma co aż tak bardzo wierzyć w dobre serduszka zarządów tychże przedsiębiorstw. Liczy się wizerunek, globalne kolosy przykładają ogromną wagę do PR-u.

Niemniej wycofało się Apple, koncerny motoryzacyjne – takie jak General Motors czy Volkswagen, firmy odzieżowe – Adidas i Nike… i wielu, wielu innych. Na szczęście.

Niektóre firmy podjęły taką decyzję dopiero po mocno zauważalnych głosach ich klientów, ale podjęły ją i już za to warto ich docenić. Nie zabrakło przy tym sytuacji dziwacznych i absurdalnych.
Przykład? Bardzo proszę – Decathlon – na świecie i w Polsce cieszył się całkiem dobrą opinią, głównie z powodu przyzwoitych cen za niezłe jakościowo sportowe produkty (i tak, moi drodzy, psuje się dobrą markę – złymi decyzjami). Gdy rozpoczęła się wojna, firma postanowiła zostać na rosyjskim rynku. Swoją działalność postanowiła zawiesić dopiero w momencie, gdy pojawiły się problemy z dostawami. Dopiero wtedy. Niech to posłuży za komentarz.

Innym, interesującym przykładem jest Leroy Merlin. To kolejna firma, która postanowiła, że nie wycofa się z rosyjskiego rynku (trudno się zresztą temu dziwić, należy do jednego koncernu – Mulliez – wraz z Decathlonem i Auchan). Spotkało się to oczywiście ze sprzeciwem wielu klientów, także polskich. Nie tak dawno internauci z Polski nie mogli wejść na francuską stronę internetową centrali Leroy Merlin. Wyświetlał się im jedynie zdawkowy komunikat „zostałeś zablokowany”bez choćby dwóch wyjaśniających sprawę zdań[1]. Wszystko to, jak i parę innych dziwnych zachowań marki (włącznie z blokadą bojkotującego ją profilu na Facebooku), dlatego że polscy internauci postanowili stanowczo się wypowiedzieć.

Dużo gorsza historia przytrafiła się na terenie Ukrainy. Na początku wojny ukraiński oddział firmy zaapelował, aby przedsiębiorstwo wycofało się z Rosji. W odpowiedzi centrala zablokowała pracownikom wszystkie dostępy do systemów wewnętrznej komunikacji. Wszystko to w momencie, gdy pracownicy używali tych kont do ewakuacji.[2]

Choć znalazłoby się jeszcze kilka przypadków firm, które w obecnej sytuacji nie zachowują się w porządku, poprzestanę na tych. Są wystarczająco wymowne.

Bojkotować czy nie?

To pytanie, na które musi sobie odpowiedzieć już każdy z nas. Wiadomo, w przypadku sieci spożywczych wybór może być trudniejszy, biorąc pod uwagę szalejącą obecnie inflację i zwiększające się trudności ekonomiczne w naszym kraju.

Ale go mamy. I możemy zdecydować zgodnie ze swoimi przekonaniami.

Być może zastanawiacie się, czy bojkot ma sens i wpływ na cokolwiek. Może nie od razu, może dopiero z czasem, ale trochę jednak ma. Dowodem na to są twarde dane. Prześledzili to chociażby analitycy Banku PKO , dochodząc do wniosku, że sieci, które pozostały w Rosji, miały niższą dynamikę obrotów niż ich konkurencja. Wnioski opublikowano pod koniec marca[3].

Oprócz tego wiemy o konkretnych sieciach, na które bojkot konsumencki miał już całkiem odczuwalny wpływ. To chociażby Leroy Merlin, który w marcu zanotował o 5,7% mniejszy ruch, niż przed wojną[4].

Co warto zauważyć, niedobór informacji w sprawie bojkotów nam nie grozi. W czasach mediów społecznościowych z prędkością światła możemy dowiedzieć się zarówno o dobrych poczynaniach firm, jak i o tych niezbyt moralnych. Warto mieć na nie szeroko otwarte oczy.

Z mojej perspektywy – postanowiłam bojkotować te firmy, o których wiem. Zrobiłam własną listę, prześledziłam uważnie, czy wymieniane w Internecie przedmioty rzeczywiście są produkowane przez firmy o podejrzanym pochodzeniu, że tak to ujmę. Pomóc w tym może nie tylko Internet, ale też aplikacje, np. Pola. Na szczęście w dzisiejszych czasach mamy mnóstwo narzędzi, z których można skorzystać. Poza tym to dobra okazja, aby wzmocnić tzw. zakupowy patriotyzm i postawić na produkty polskich firm. 😉

Czasem jeden wybór ma bardzo duży wpływ na rzeczywistość.


[1] https://www.wirtualnemedia.pl/artykul/leroy-merlin-rosja-bojkot-komunikacja-kryzys#comments

[2] https://www.wirtualnemedia.pl/artykul/leroy-merlin-rosja-bojkot-komunikacja-kryzys#comments

[3] https://www.proto.pl/aktualnosci/bojkot-konsumencki-nie-tylko-puste-hasla

[4] https://www.money.pl/gospodarka/polacy-nie-zbojkotowali-wszystkich-sieci-handlowych-ktore-zostaly-w-rosji-deklaracje-to-jedno-a-praktyka-to-drugie-6760510726920992a.html

Może Ci się spodobać

#drobnostka lipcowa A.D 2022

#drobnostka majowa A.D 2022

#drobnostka kwietniowa A.D 2022

22 cytaty na 2022 rok

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.